Marcelina Sakuta
Dodane przez pomagamyDBVpl dnia 08-09-2010 03:33


Marcelina Sakuta
- ur. 03-12-2004r.

Wrodzone wady serca
Wada wzroku - Zez
Niedowład - Paresis

 
To była najpiękniejsza chwila mojego życia: "Ma pani córeczkę waży 1960g i 45 cm długa". Wzięłam malutką na ręce, była taka leciutka i śliczna. Następnego dnia gdy rano zeszłam wyczułam ze coś jest nie tak. Weszłam do pokoiku gdzie była moja córeczka. Ku mojemu zaskoczeniu przy łóżeczku małej było bardzo dużo aparatury medycznej. Wystraszyłam się i poszłam szukać pielęgniarki by dowiedzieć się co się dzieje z moim aniołkiem. Na korytarzu natknęłam się na panią doktor. "przepraszam co się stało, że tyle sprzętu jest przy mojej córce?". Pani doktor zaprosiła mnie do siebie. "Przykro mi ale wysłuchaliśmy u małej szmery na sercu i jest już po badaniu echo graficznym, nie mamy dobrej wiadomości dla pani". To zabrzmiało jak wyrok, klątwa. "Mała ma wrodzone wady serca, naszym podejrzeniem jest przełożenie naczyń głównych oraz zwężenie zastawkowe". Stan dziecka był bardzo poważny. Rokowana lekarzy nie były zbyt dobre.

Od tamtej pory zaczęła się walka o życie Marcelinki która trwa do dzisiaj. Marcelinka przeszła w wieku 3 dni i 3 miesięcy poszerzanie balonowe zastawek. A w wieku 14 miesięcy operacje na otwartym sercu. Po ostatniej operacji stan Marcelinki był bardzo ciężki. Wiele powikłań pooperacyjnych doprowadziło do udaru mózgu, skazy krwotocznej, posocznicy bakteryjnej i grzybiczej i wysięków do jam ciał. Wiele razy była reanimowana.

Pan doktor podszedł do mnie i poprosił zgodę na tracheotomię, ponieważ Marcelinka od ponad 2 miesięcy leżała pod respiratorem i zrobiły jej się odleżyny w przełyku, oprócz tego nie funkcjonowały nerki i wątroba, była karmiona pozajelitowo. Podpisałam zgodę choć wiedziałam, że to również wiąże się z ryzykiem. Po opuszczeniu klinki pojechałam do Lichenia gdzie prosiłam Boga o życie mojej córeczki. Rano miałam zadzwonić do Poznania dowiedzieć się czy już wszystko przyszykowane jest do tracheotomii. Gdy zadzwoniłam lekarz przekazał mi takie słowa "Nie wiem jak to się stało, ale pani córeczka oddycha od 15 minut samodzielnie i zaczęły funkcjonować wszystkie narządy". Zapytałam się czy żarty sobie stroi, że wczoraj już umierała, a dzisiaj już wraca do zdrowia. Nie potrafił mi tego wytłumaczyć. Po 2 tygodniach Marcelinka wróciła do domu, ale na tym się nie skończyło.

Co tydzień jeździliśmy do Poznania na kontrole i badania. Po udarze zaczęłam ją rehabilitować by wróciła do stanu jak z przed operacji. Po wizycie u neurologa pan doktor powiedział, że Marcelinka już nigdy nie będzie chodziła, siedziała i mówiła. Rozpłakałam się i powiedziałam że mu udowodnię, że będzie chodzić, siedzieć i mówić. Rehabilitacje przeprowadzałam sama w domu, tak jak mi to serce podpowiadało. Po miesiącu Marcelina zaczęła poruszać paluszkami u rączki, to dało mi więcej siły by się nie poddać. Po pewnym czasie mała ruszała już rączką i zaczynała ruszać nóżką.

Dziś Marcelinka chodzi sama, siedzi, mówi i bawi się jak inne dzieci. Niestety od 3 lat prawie nie rośnie. Mierzy zaledwie 98 cm i waży 12,5 kg. Wygląda jak 3 latka a nie 7 latka. Utrzymuje ołówek tylko chwilkę a później nie pisze, ponieważ sprawia jej to ból. 

Marcelinka ma przeprowadzane badania w różnych kierunkach (Gastrolog, Endokrynolog, Genetyk, Kardiolog, Neurolog). Po ostatnich badaniach okazało się że będzie musiała przyjmować hormon wzrostu, do tego po udarze został przykurcz lewej stopki i słabe napięcie mięśniowej lewej rączki. Bez rehabilitacji nie będzie mogła w późniejszym czasie chodzić, gdyż nie łapie dobrze równowagi.

Dnia 26.09.11 mamy następna wizytę w CZD u kardiologa. Po ostatniej okazało się że zastawki się trzymają, ale są już tak naciągnięte i cieniutkie że nie wiadomo czy nie będzie ich trzeba wymieniać. Kolejna myśl o operacji nie daje mi spokoju. Boję się powikłań pooperacyjnych i tego że tym razem może się nie udać.

Po za Marcelinką mamy jeszcze trójkę dzieci (13-letnia Dagmara, 10-letni Dawid i 3-letnia Xenia). Syn urodził się z deformacją obu nerek, ma refluks na obie nerki, pogrubiony pęcherz moczowy i poluźnione zwieracze. Same wyjazdy do lekarzy pochłaniają prawie cały nasz budżet. Mamy zaległości za mieszkanie, ponieważ wolałam kupić dzieciom leki i żywność niż zapłacić czynsz. Jedynym żywicielem rodziny jest mój mąż, który po 14 godzin dziennie pracuje na budowie. 

Proszę o pomoc dla mojej córeczki, by dać Jej szanse na życie.
Jeśli nie spróbuje to będę wiedziała że nie zrobiłam wszystkiego by uratować Jej życie.
Każdy grosz jest zbierany i odkładany na subkonto na rehabilitację, badania i leczenie


Jeżeli ktoś z Państwa chciałby przekazać choćby tę symboliczną złotówkę, można to uczynić wpłacając darowizny na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Ul. Łomiańska 5
01-685 Warszawa

Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Koniecznie z dopiskiem: "8027 Sakuta Marcelina darowizna na pomoc i ochronę zdrowia"


Wpłaty zagraniczne:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" (Foundation for Children 'Help on Time')
Łomianska 5, 01-685 Warszawa, Poland
Bank BPH S.A.
SWIFT (BIC): BPHKPLPK
IBAN: PL11 1060 0076 0000 3210 0019 6510
(EUR)
IBAN: PL48 1060 0076 0000 3210 0019 6523 (USD)
Postscript: '8027 Sakuta Marcelina - donation for help and health care'

Aby przekazać 1% podatku, wystarczy w rozliczeniu rocznym, w rubryce "WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)"
W polu "KRS" wpisać: 0000037904,
W polu "Wnioskowana kwota" - kwotę, którą chcemy przekazać, czyli nie więcej niż 1% podatku należnego.
W polu "Cel szczegółowy 1%": "8027 Sakuta Marcelina"

DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM, KTÓRZY JUŻ ZDECYDOWALI SIĘ NAM POMÓC
Z poważaniem mama Marcelinki, Agnieszka Jachimek




Jachimek Agnieszka
67-300 Szprotawa
woj. Lubuskie

E-mail: agnieszka.jachimek(m)gmail.com
Tel.: 725 696 932

 




WWW: http://marcelinka.szprotawa.info/
Blog: http://pomoc-marcelinie.yoyo.pl/
Fundacja: http://dzieciom.pl/8027
NK: http://nk.pl/profile/23658574
YouTube: Qz4HNJtp2Kg - IAu2DBZN3V0

  1. http://polskalokalna.pl